25 grudnia 2017: Głupota

Święta spędzam w łóżku. Mały ból w pachwinie stał się dużo większy. Oczywiście, pomimo urazu – lekkiego, nie mogłem sobie odmówić jazdy konnej a nawet skakania. Dwudniowa przerwa, to już było za dużo, więc we wtorek wsiadłem na Impi. Spokojnie, wręcz delikatnie pojeździliśmy i było w porządku. W środę i czwartek powtórki i nieco odważniej, ale bez problemów. Piątek okazał się trudny. Pomocnik zapił i nie przyszedł, więc wkurzony musiałem go zastąpić, ale i tak pojeździłem. W sobotę postanowiłem poskakać, pomimo zdenerwowania całą sytuacją i lekkich, ale jednak problemów z pachwiną, rozstawiłem przeszkody. I to był poważny błąd. Rozgrzewka poszła dobrze. 140 cm mur także, ale w 120 cm szeregu na jedno foule (7,5m), Impi, która i tak potrafi mi uciec, nie trzymana porządnie łydkami i ze mną z lżejszym przyłożeniem kolan do siodła, po prostu uskoczyła w lewo po pierwszej przeszkodzie. Ból, w prawej pachwinie, był silny i ostry, krzyknąłem, a przestraszony koń zaczął galopować wokół hali coraz szybciej. Leżałem na szyi starając się zapanować nad bólem i pozostać w siodle. Na szczęście Impi zatrzymuje się na głos, więc gdy go odzyskałem i całkowicie poluzowałem wodze zatrzymała się. Nie wylądowałem zatem w piachu, ale na SORze w najbliższym szpitalu. Teraz nie mogę chodzić, odczuwam ból w prawej pachwinie, udo jest znacznie grubsze i już fioletowe. Usta mam pełne tabletek, a ciało pokłute zastrzykami. Następna jazda konna nie zapowiada się wcześniej niż za dwa miesiące, a i to będzie dobrze. Jeśli nie, to nie mógłbym jeździć w Chile i nie bardzo wiedziałbym … co z tym zrobić. Obawiam się jednak, że to będzie długa przerwa.

17 grudnia 2017: Ładna pogoda, ale bez terenu dzisiaj

Wczoraj, jak zwykle, miałem trening skokowy na Impi. Skakaliśmy przeszkody pojedyncze 130 – 140 cm. Stacjonatę i regularny okser po 130 – okser 95 cm szerokości oraz mur 140 cm. Do tego jeszcze tripelbar 120 cm na ostatnim drągu o szerokości 155 cm. Wszystko bez wskazówek i drągów rozliczających foule. Rozpocząłem także ćwiczenia na szeregu na jedno foule. Na początek 110 cm na obu przeszkodach. W czwartek zmieniłem Impi wędzidło na Stubbena D EZ, to już czwarte, jakie próbuję, w ostatnim roku. Powinno poprawić mi boczną kontrolę w zakrętach. I działało. Jednak jest to wędzidło mocniej oddziałujące, więc starałem się jechać z jeszcze lżejszą ręką. No i nieco przedobrzyłem. Rozgrzewka normalnie i poprawnie, potem mur 140 cm też bezbłędnie i bez problemowo. W szeregu jednak nie domknąłem zakrętu zbyt lekko trzymając wodze. Mając 7,5 m w szeregu Impi uciekła w lewo po stacjonacie i ostro szarpnęła mną. Poczułem silny ból w pachwinie. Chwilę odpocząłem i kontynuowałem skoki. Jednak musiałem po każdym skoku przerywać galop z powodu bolesności w prawej pachwinie. Ostatecznie dokończyliśmy trening skacząc poprawnie tripelbar, stacjonatę, szereg i okser. Szereg i triplebar stały wzdłuż długiej ściany, ale nie bezpośrednio przy niej. Natomiast mur, stacjonata i okser stały na wyjazdach z łuków. Szczególnie blisko bandy stał okser, a mimo to skoczyliśmy go bezbłędnie za pierwszym razem. Dzisiaj ścięgno na tyle mocno mnie boli, że nie jestem w stanie utrzymać przyłożenia kolan do siodła. Zrezygnowałem więc z jazdy. Mam nadzieję, iż przerwa nie potrwa zbyt długo, bo inaczej całość pracy włożonej w trening w mijającym roku pójdzie na marne i będę musiał zaczynać niemal od początku.
Dobrą wiadomością jest to, iż wczoraj podpisałem umowę na wynajem ostatniego wolnego boksu. Koń przyjedzie 01 lutego 2018. Będzie zatem szóstka koni i brak wolnych boksów.

11 grudnia 2017: Slalomem nad przeszkodami i między drzewami

Środa była dniem niższych skoków na Impi, ale z przeszkodami dość trudno ustawionymi. Pięć przeszkód ustawionych w osi AC równolegle do długich ścian, czyli skakanych od krótkiej do krótkiej o wysokości 110 cm, w tym okser, szeroki na 70 cm. Okser był ustawiony jako środkowa przeszkoda – w X, czyli skakany od litery E do B lub odwrotnie. Przejazd nie okazał się łatwy dla nas i zaliczyliśmy dwie zrzutki i kilka odmów zanim udało mi się ustalić tempo, odbicia i ostatecznie przejechać zadany układ. Zaskoczeniem dla mnie był fakt, iż nie miałem ani jednego błędu na środkowym okserze, który jakiś czas temu był dla mnie nie do pokonania.
Sobotnie skoki były natomiast przeciwnością skoków sprzed tygodnia. Bardzo dobrze, czyli bezbłędnie od pierwszego razu i w dobrym stylu pokonaliśmy (oprócz przeszkód rozgrzewkowych) mur 140 cm, stacjonatę 130 cm i dublebar 125 x 130 cm o szerokości 100 cm i to wychodząc z łuku z koła 20 m. Jednak szersze przeszkody w łatwiejszym ustawieniu nas „wyeliminowały”. Okser o wysokości 125 cm i szerokości 130 cm oraz triplebar 95x110x125 o szerokości 165 cm okazały się nie do pokonania. Zatem jest jak napisałem jakiś czas temu, skaczemy poprawnie albo szerokie, albo wysokie przeszkody. Wydawałoby się, że problem jest z zebraniem Impi, ale może bardziej z impulsem lub przepuszczalnością. Mam problem z szybkim pozbieraniem jej po przeszkodzie i z jej szybką reakcją na moją łydkę w parkurze. Samo podstawienie konia wydaje się już przyzwoite. W końcu wczoraj, czyli w niedzielę w terenie zrobiliśmy sobie 1.300 m galop (oprócz innych wcześniejszych i późniejszych) w naprawdę wolnym tempie. Galopowaliśmy ten dystans ponad 4 minuty i do tego na koniec wykonaliśmy obejście szlabanu poza drogą, objeżdżając pojedyncze drzewo galopem, na kole około 3 m, nie tracąc impulsu i galopując dalej, przez kolejne minuty, aż do Nowego Stawu. Impi była lekka na wędzidle i nie sprawiała problemów. Było tak, jak na Bumerze w terenie. Zatem koń musi być podstawiony, bo inaczej nie byłoby szans. W parkurze to jednak nie działa – mam nadzieję, że tylko … jeszcze nie działa.

3 grudnia 2017: Codzienna praca

Ścięgno Bumera wygląda dobrze. Codziennie robię wcierki (dwa razy dziennie), zawijam, no i codziennie dwukrotnie, za każdym razem po pół godziny, Bumer maszeruje w karuzeli. Za tydzień zwiększymy czas marszów do 45 minut.
Zakończył się proces leczenia Ersworda. Oko całkowicie wróciło do normy. Pozostałe konie również są w dobrej kondycji. Paszę wzbogaciliśmy o marchew podawaną wieczorem, w ilości około 1 kg dla każdego konia. Na wybiegach, w siatkach, w wiatach podajemy siano. Poza Bumerem wszystkie konie (o ile nie są pod siodłem) przebywają na wybiegach od 8 rano do 15.45, z przerwą na popołudniowy posiłek, między 13.00 a 14.00 kiedy to schodzą do boksów.
Dzisiejszy teren na Impi był po prostu wspaniały. Była lekka w ręku, pięknie poskładana i tak szła w każdym chodzie. Natychmiast poczułem, że jej wrażliwość na mój dosiad, łydkę i choćby lekkie dotknięcie wędzidłem znacząco się zwiększyła. Tak więc niezależnie od tego jakim chodem doskonale się jechało leśnymi ścieżkami.
Środowe skoki wypadły kiepsko. Sporo błędów i odmów, choć prawie nie było zrzutek. Ostatecznie pokonaliśmy rozstawione przeszkody, ale nie wyglądało to dobrze. Na parkurze był 120 cm szerokości okser o wysokości 115 cm, dubelbar 115 na 130 cm o szerokości zaledwie 70 cm. Pokonane czysto, ale nie za pierwszym razem. Mur 140 cm oczywiście czysto, ale stacjonata 130 cm niestety zrzucona. Przeszkody rozgrzewkowe bez problemu.
Wczoraj nieco lepiej, bo wyłamań było zdecydowanie mniej. Bez problemów pokonaliśmy okser 120 cm o szerokości 125 cm, dubelbar 120×130 metrowej szerokości i tripel bar 90x105x120 o szerokości 160 cm. Niestety strąciliśmy jeden górny element 140 cm muru i znowu był problem ze stacjonatą 130 cm. Najpierw wyłamanie, a potem zrzutka. Niestety cały czas mam problem z ustalaniem właściwego tempa i punktu odbicia do przeszkód zależnie od tego czy są wysokie i szerokie czy tylko wysokie. Jak czysto wychodzą szerokości, to mam problemy z pionowymi przeszkodami. Jak dobrze wychodzą stacjonaty, to kiepsko jest na okserach. Pozostałe dni na ujeżdżalni z drągami i bez i ćwiczenia dodania i skrócenia wychodzą dobrze. Czyli jest w miarę okay, o ile nie pojawiają się przeszkody około 120 i powyżej, a to niestety pokazuje, że na zawody w parkurze 120 cm i wyżej wciąż jest za wcześnie. Zatem ćwiczymy dalej.