29 sierpnia 2018: Piękna jazda w terenie

Korzystając z pięknej, chłodniejszej pogody pojechałem na obu moich koniach do lasu. W poniedziałek pierwsza poszła Impi. Żadnych cudów nie wyczyniała, szła spokojnie, choć dynamicznie w każdym z chodów. Trzymałem ją krótszą, chociaż na delikatnej wodzy, więc nie przekraczaliśmy 500 m/min. Bumer zaś dostał kolejne „nowe życie” i chciał pędzić co sił w nogach. Żadnego strachu czy paniki. Po prostu chęć do życia. W poniedziałek nie pozwoliłem mu galopować zbyt szybko, ale wczoraj na ostatnich 1.500 m galopu puściłem go jego tempem. Rozwinął coś około 700 i przebył dystans w niecałe dwie minuty i 10 sekund. Niewiarygodne, że ten ponad 20-letni koń ma wciąż dość energii, sił i chęci, aby pokonać taki dystans z taką prędkością, niosąc na grzbiecie ciężar. Nieco się obawiałem, jak on będzie się czuł następnego dnia, ale dzisiaj Bumer jest w doskonałej kondycji i w dobrym humorze.
Dzisiaj urządziłem sobie z Impi trening skokowy. Nie było najgorzej, ale do pełni zadowolenia daleko. Zaliczyłem dwa wyłamania przed okserem (120 cm wysokość i 105 cm szerokość), potem po dobrym skoku jeszcze zrzutkę na nim i zrzutkę w jednym ze skoków nad 130 cm murem. Reszta skoków szła dobrze, a szczególnie ponad stacjonatami 115 cm i 125 cm, które skakałem dobrze i czysto zarówno pojedynczo, jak i w sekwencjach.

26 sierpnia 2018: Mokra niedziela

Od rana pada. Dzisiejsze jazdy po lasach nie doszły do skutku i zostały odłożone do jutra. Mam nadzieję, że dzień będzie nieco ładniejszy i będę miał szansę pojechać na obu koniach w teren.
Wczoraj i w środę skakałem na Impi. Obydwa treningi poszły dobrze, ale rozmiary przeszkód były na poziomie 110 – 115 cm, a do tego z raczej wąskimi okserami około 95 – 100 cm. Tym niemniej zacząłem ćwiczyć nieco trudniejszy element parkuru, jakim jest potrójny szereg w ustawieniu: stacjonata – 1 foule (7,5 m) do oksera i dalej okser, 2 foule (10,5 m) do stacjonaty. Szereg (wszystkie 110 cm), jak również pojedynczo ustawiony okser (115 cm) oraz rozgrzewkową stacjonatę (również 115 cm) skakaliśmy czysto. Niestety mur, który pozostał z wysokością 130 cm strąciliśmy zrzucając górny element. Od czasu błędu na tripelbarze unikamy tego rodzaju przeszkody.
CAM07_20180825100220_21027171

21 sierpnia 2018: Nie myśleć o zawodach

Wygląda to na problem mentalny. Ilekroć treningi idą dobrze, a ja pomyślę, iż jestem niemal gotowy na zawody od razu coś się psuje. Ostatnio rozmawiałem nawet w Fideliusie o możliwości treningu na obcym terenie, aby zobaczyć jak Impi, po dłuższym okresie braku wyjazdów zachowa się w obcej stajni. No i kolejne dwa sobotnie treningi wyszły znacznie poniżej moich oczekiwań.
Wprowadzam dalsze zmiany w stajni. Zainstalowałem dwa automaty do karmienia suchą, paszą treściwą, które w ciągu tygodnia od zamówienia przyszły z Irlandii. Od wczoraj zaczęły pracę. Jeśli będą dobrze działać kupię jeszcze cztery, po jednym do każdego boksu. Wraz z wcześniejszymi innowacjami, takimi jak siano w siatkach, czy ściółka wiórowa, tworzą ułatwienie pracy w stajni, możliwość wydłużenia czasu przebywania koni na wybiegach oraz zwiększenie częstości i regularności karmienia.

12 sierpnia 2018: 2,1 m do tripelbara

Wczoraj, jak zazwyczaj w sobotę postawiłem sobie i Impi coś do skakania. Wśród przeszkód był szereg złożony ze stacjonaty 125 cm z dystansem 7,6 m do oksera nieco ponad 125 cm, o szerokości 110 cm i dalej w linii na 5 foule – 22 m do 130 cm stacjonaty. Poza tym mur 130 cm i tripelbar, z drągami zawieszonymi na 95, 115 i 130 cm, o szerokości 160 cm. Poza tym jak zwykle 115 cm stacjonata i koperta do rozgrzewki. W czasie rozgrzewki nie było żadnych problemów, ani zrzutek, ani odmów, chociaż przy pierwszym skoku nad kopertą do hali wbiegł kot. Ja go nie zauważyłem, ale Impi tak i w efekcie do przeszkody dojechaliśmy zygzakiem. Skok jednak był poprawny. Potem jeszcze kilka skoków nad kopertą i niską stacjonatą. Potem mur i wyższa stacjonata po dwa razy każde. Następnie zdecydowałem się pojechać na tripelbara. Pierwszy najazd nie wyszedł i Impi uciekła mi w bok. Drugi najazd i skok, ale (później dokładnie zmierzyłem) w wyniku nieporozumienia z Impi odbiliśmy się 2,1 m przed przeszkodą. Impi dokryła rozciągając się jak struna. Strąciła pierwszy i środkowy drąg, ale o dziwo ostatni, najwyższy nie spadł. Wylądowaliśmy około 1,6 m za przeszkodą. Na szczęście nie zostałem ani z ręką, ani z ciałem. Jednak Impi przestraszyła się solidnie. Więcej nie chciała skoczyć tripelbara. Skacząc okser 125 o takiej też szerokości również lecimy około 5 m, ale zupełnie inna jest trajektoria lotu. Skoczyliśmy dwukrotnie mur i podjechałem do szeregu. Niestety nie mogliśmy się dogadać co do tempa i punktu odbicia. W efekcie zatrzymała się rozbuzdzowując stacjonatę. Pewnie czuła, że i mnie łydki zmiękły po tripelbarze i straciłem pewność siebie. Na szczęście nie złapała między przednie nogi najwyższego drąga z tripelbara i nie wywróciliśmy się oboje.
Dzisiaj pojechałem na Impi w teren. Jest sporo chłodniej, przyjemniej, prawie nie ma owadów. Na początku Impi szła nieco sztywna, ale szybko się rozluźniła i nie stwarzała żadnych problemów w żadnym chodzie. Było więc bardzo dobrze pomimo, iż Impi poprzednio była w terenie 08 lipca, a więc ponad miesiąc temu. Następny poszedł w teren Bumer, pode mną. I ta jazda również była bardzo dobra. Nie spodziewałem się, że nadal ma w sobie tyle energii i chęci do galopu.
CAM08_20180811094300_30840711