6 stycznia 2019: Z powrotem do codziennej rutyny

Krótkie wakacje w Portugalii skończyły się, więc czas wracać do pracy i przejąć obowiązki stajenne z nadzieją, iż już wkrótce zacznę następną podróż do Iranu. Przy okazji zwiedzania pałacu Pena wstąpiłem do pałacowych stajni. Niestety nie zrobiły na mnie najlepszego wrażenia. Kilka zdjęć jest w galerii.
Moje konie były pod świetną opieką i przetrwały w bardzo dobrym stanie nie czyniąc nikomu (ani sobie) kłopotów.
Dzisiaj rano wziąłem Impi pod siodło po raz pierwszy po dziesięciodniowej przerwie. W ten sposób też zainicjowaliśmy nasz sezon jeździecki w 2019 roku. Imperia zachowywała się bardzo dobrze, miękka w ręku, chętna do pracy. Pewnie wynudziła się podczas wolnego. Bumer zapewne też, bo popołudniu na wybiegu galopował, strzelał z zadu i wyskakiwał z czterech. 21-letni koń, a wciąż mu się chce.

23 grudnia 2018: Ostatnia jazda w tym roku

Zima znikła, właściwie dopiero się zaczęła, a znikł śnieg, no raczej się stopił. Jednak jakoś nie miałem ochoty na teren na Bumerze. Konie spędzają całe dnie na wybiegach. Bumer rzadko pracował pod siodłem w czasie minionych dwóch tygodni, ale Impi pracowała 5 – 6 dni tygodniowo.
Ostatnie skoki, tydzień temu, nie okazały się sukcesem. Dobre skoki nad 120 cm stacjonatami, nad 130 cm murem, nawet kilka przejść nad szeregiem (7,5 m – jedno foule), ale tylko 110 cm na obu przeszkodach (okser 105 cm szerokości). No i porażka na 120 cm okserze o takiej samej szerokości.
Pozostałe jazdy były już na płaskim włącznie z dzisiejszą – ostatnią jazdą w tym roku. Czas kończyć przygotowania do Świąt, a między innymi i do podróży. Irańskiej wizy wciąż nie mam, więc Portugalia będzie najpierw. Tam przynajmniej wizy nie potrzebuję.

12 grudnia 2018: Pisanie o …

Tak, minęło kilka tygodni od ostatniego wpisu. Nic szczególnego się nie zdarzyło. Zwykłe, proste działania: sprzątanie stajni, czyszczenie koni, jazda i skakanie. Półtora tygodnia temu zrobiłem kilka dni przerwy w skokach i ogólnie w jeździe. Było za zimno, aby spocone po pracy konie wychodziły, a nie chciałem ich trzymać długi czas w stajni aż wyschną.
Konie wychodzą do karuzeli o 7.15 (wcześniej po prostu jest ciemno), a potem, po godzinie na wybiegi. Wracają do stajni o 15.45. W międzyczasie robię jazdy, ale też zdarzają się po zachodzi słońca. Skaczemy nieregularnie. Raz lepiej, raz gorzej. Trenujemy na wysokości 120 cm i przeszkody 120 cm – 130 cm właściwie nie sprawiają kłopotu, ale w szeregach są ciągłe problemy, choć ostatnio znowu idzie nieco lepiej.
Bumer chodzi pod siodłem raz, czasami dwa razy w tygodniu. Przez ostatnie trzy tygodnie tylko raz byłem na nim w terenie. Kilka razy jeździłem na nim w hali. Impi oczywiście regularnie odwiedza halę z siodłem i ze mną na grzbiecie.

24 listopada 2018: Poranne skakanie

Czas płynie spokojnie, a ja realizuję rozruch Bumera i codzienne treningi na Impi. Praca na ujeżdżalni, w tym nad drągami i raz w tygodniu, w soboty, skoki. Być może z tego powodu Impi jest znacznie bardziej dynamiczna niż w przeszłości. Jeśli pogoda jest znośna to w niedzielę chadzamy w teren. W miniony week-end to się nie udało, ale wiele wskazuje, że jutro będzie można wybrać się do lasu.
Bumer już lekko pracował pod siodłem wczoraj i przed wczoraj. Dzisiaj ma dzień wolnego, a jutro pewnie pójdzie do lasu na spacer z kłusem i niewielką dawką galopu.
Rano skakałem na Impi. Postawiłem 120 cm przeszkody – okser 120 cm, dość szeroki – 125 cm i stacjonaty również 120 cm, a w tym szereg na jedno foule – 7,5 m. Skoki były czyste i pewne, poza pierwszym podejściem do szeregu. Impi była zaskoczona widokiem dwóch przeszkód przed sobą i wyłamała oraz zatrzymała się.
CAM07_20181124104820_22255336
CAM08_20181124105007_22408046