9 kwietnia 2020: Życie w zamknięciu

Wirus wstrzymał większość zewnętrznych aktywności. Faktycznie, jako wyjście z domu, zostały nam tylko zakupy wykonywane raz w tygodniu. Na szczęście jest sporo ważnej i potrzebnej pracy w stajni i domu, co wymaga fizycznego wysiłku i zabija potencjalny nadmiar czasu. Chociaż zajęcia ze studentami prowadzę on line, dużo więcej czytam i rozmawiam z przyjaciółmi przez Internet, to jest to siedząca praca. Ale stajnia i konie dają wytchnienie. Teraz można docenić życie na wsi i posiadanie przestrzeni. Codziennie konie niemal od świtu do zmierzchu przebywają na padokach. Wyjątkiem jest oczywiście czas spędzany w karuzeli i pod siodłem. Bumer 25 marca „świętował” swoje 22 urodziny i od tej chwili jest na emeryturze i nie będzie już nigdy dosiadany. Impi miała 3 tygodnie wolnego z powodu mojego wyjazdu do Tajlandii, Malezji i Singapuru. Obniżyłem jej normę żywieniową i zmniejszyłem obciążenia treningowe przed wyjazdem. I chociaż wyjazd nie doszedł do skutku, to wolne pozostało. Ostatni tydzień trenowałem Impi z ziemi. Od wczoraj chodzi już pod siodłem. Nie sądzę, abyśmy szybko zaczęli skakać, ale jeździć będę regularnie. Brakuje mi terenów i długich pięknych galopów po lasach. Tym niemniej rozkład prac stajennych nie uległ zmianie. Zaczynam nieco przed 7.00 tak, aby o siódmej konie maszerowały już w karuzeli. Spędzają tam godzinę, a ja w tym czasie sprzątam stajnię. Potem Bumer maszeruje na wybieg, a my z Impi przygotowujemy się do jazdy i jeździmy. O zmroku sprowadzam konie i potem jeszcze o 22 robię szybkie i krótkie sprzątanie tak, aby stajnia na noc została w pełni czysta.
W ostatnią niedzielę włączyłem wodę na wybiegach, ujeżdżalniach i w karuzeli. We wtorek podałem koniom pastę do odrobaczenia, a w następny wtorek zostaną zaszczepione.
Jest sucho, a to źle. Dobrze jest jedynie dla produkcji prądu z naszej fotowoltaicznej mikro elektrowni.

29 grudnia 2019: Koniec roku w stajni

Jest 29 grudnia 2019 roku, rano. Trzy dni do końca roku, więc czas podsumować mijający rok mając nadzieję, że może nic złego się już nie stanie. Konie mają wolne od jazd od 22 grudnia. Następne siodłanie przewidziane jest na 2 stycznia 2020 roku.
Ogólnie moje podróże zagraniczne spowodowały, że konie miały w tym roku ponad 1,5 miesiąca wolnego od jazd. Więc, nie powinny być zmęczone po sezonie.
Jednak najważniejsze, że w tym roku nie było żadnych chorób wśród moich koni, ani poważniejszych urazów, chociaż miałem, będąc na Impi w terenie, kolizję z samochodem. Przód samochodu, który uderzył mnie od tyłu, był dość mocno uszkodzony. Jednak Impi, na szczęście, miała tylko lekkie otarcie na stawie skokowym. Kiedy indziej miała też otarcie pod popręgiem, gdy ją osiodłałem ignorując widoczne ugryzienie owada. To wyłączyło ją spod siodła na blisko 10 dni. Bumer raz kulał w tym roku po tym, jak pozwoliłem mu galopować w terenie jego tempem. Na szczęście po 4 dniach mu przeszło, więc nie zdarzyło się nic groźnego. Tym niemniej był to rok w którym znowu jeździłem na nim coraz wolniej i delikatniej. W przyszłym roku, na początku, Bumer przejdzie na emeryturę. 25 marca 2020 roku ukończy 22 lata. Doskonale służy mi już 17 lat i teraz będzie emerytem pod moją opieką do końca swojego, mam nadzieję, jeszcze długiego życia.
W tym roku Impi wzięła udział tylko w jednych dwudniowych zawodach. Poszło nam nieźle, ale lokowaliśmy się mniej więcej w połowie stawki, więc nic szczególnego. Dość często jeździłem na Impi w teren galopując szybciej, wolniej i skacząc co się nawinęło pod kopyta. Impi bez problemu dawała się prowadzić.
W „domu” na treningach skakaliśmy też coraz wyższe parkury kończąc nasz sezon dwoma przejazdami pełnych parkurów ponad 125 cm. Niestety żaden nie był pokonany czysto. Za pierwszym razem zaliczyliśmy jedną odmowę i 3 zrzutki, a za drugim tylko jeden błąd, ale to była odmowa. Niższe parkury były na czysto.
Być może jednak najważniejszym wydarzeniem tego roku był fakt (ha, ha, ha!!!), iż w tym roku ani razu nie spadłem z konia i to się zdarzyło po raz pierwszy w mojej jeździeckiej karierze!

5 sierpnia 2019: Po przerwie

Tak, sporo czasu minęło od ostatniego wpisu. Szczerze mówiąc nic specjalnego do opisywania nie było. Prowadzimy, jak zwykle, nasze codzienne treningi z Impi – pięć razy w tygodniu. Chodzi bardzo dobrze. Praca na płaskim jest niemal doskonała, lekka w ręku i lepiej angażująca zad. Skaczemy także, ale tylko gdy nie jest zbyt gorąco. Ostatni raz w minioną sobotę. Poszło czysto na wszystkich przeszkodach począwszy od koperty, przez stacjonaty, oksery, tripel bar, a także dwuczłonowy szereg. Jednak wszystko na poziomie 110 cm, poza 130 cm murem, który jednak także czysto skakaliśmy. Pewnym problemem jest nadal zbyt agresywna, szybka jazda po kilku skokach. Kilka razy, gdy było chłodniej i owady nie dokuczały, wybraliśmy się z Impi w teren. I jazdy te były bardzo przyjemne. Im,pi stała się lekka na wędzidle również w terenie, nawet przy dłuższych galopach.
Bumer nie był siodłany już blisko dwa i pół miesiąca. I nie przewiduję jego dosiadania, jeśli nie zrobi się znacząco chłodniej. Oczywiście, oba konie chodzą codziennie rano, przez godzinę, w karuzeli.
Bumer i Impi pomaszerowali już ponad dwa tygodnie temu na nowe, zrekultywowane wybiegi i pasą się na smakowitej świeżej trawie. Wyraźnie odpowiada im o wiele bardziej niż poprzednia.
Ostatnio znacznie więcej informacji można znaleźć na FB, na moim profilu.

10 czerwca 2019: Skwar

Horror. Temperatura sięga 30o C. Konie spędzają całe dnie na padokach, głównie w swoich zacienionych chatkach. Poza tym, mają jeszcze codzienny, godzinny spacer w karuzeli.
Wszyscy jesteśmy zmęczeni i ja i Impi. Zarzuciłem skoki. Wcześnie rano robię tylko lekkie jazdy, nie częściej niż 5 razy w tygodniu. Bumer nie chodzi w tereny. Tak naprawdę, to nie był już siodłany od ponad trzech tygodni.
Codzienne sprzątanie boksów powoduje, że pot ze mnie spływa.
Miałem jechać na zawody w miniony weekend, ale zrezygnowałem.
Nawet koty przysypiają w cieniu na tarasie całymi dniami. Ja zaś czytam książki, jedną za drugą, a któregoś razu wspólnie z kolegą robiliśmy zdjęcia stajni używając jego drona. Wszystko i wszyscy zdają się tkwić w bezruchu. To trwa już dwa tygodnie. Po prostu horror.

Bumer na wybiegach

Górnolotny widoczek na stadninkę