17 września 2018: Na ziemi

To był kiepski dzień. Była sobota. Ustawiłem trójprzeszkodową 125 cm kombinację na 1 i dwie foule, z okserem w środku i stacjonatami na początku i końcu. Linię na pięć foule od 120 cm stacjonaty z zakrętem do 130 cm oksera o szerokości 110 cm oraz linię na 3 foule – 14 m od 130 cm stacjonaty do 130 cm muru, z możliwością jazdy w obie strony. Nic jednak tego dnia nie szło prawidłowo, chociaż sam początek nie był zły. Chociaż Impi była podenerwowana, to rozgrzewka poszła dobrze. Jedno wyłamanie na pojedynczej 130 cm stacjonacie nie zepsuło mi humoru, szczególnie, że kolejne skoki nad tą przeszkodą były dobre. Niestety szybko zaczęły się dalsze odmowy, w linii do muru, w szeregu 125 cm i na koniec w linii z zakrętem do oksera. Impi po wyjściu z zakrętu do oksera wydawała się zaskoczona przeszkodą, więc postanowiłem wydłużyć najazd do 6 foule, a przede wszystkim trzech, a nie dwóch na wprost do oksera, czyli po zakręcie. Pojechałem więc stacjonatę na ukos i wykręciłem do oksera zostawiając sobie więcej miejsca na dojeździe do oksera. Szło dobrze i Impi podnosiła się do skoku nad okserem, gdy zmieniła zdanie i wykręciła skok w lewo obok oksera. Straciłem równowagę, potrąciliśmy i wywróciliśmy stojaki oksera. Impi nieco przestraszona dodała, a mnie siła odśrodkowa coraz bardziej wynosiła, aż w końcu, po paru foule, wyrzuciła na zewnętrzną i zaliczyłem bandę ujeżdżalni. Mało przyjemne zderzenie. Przez następne dwa dni moje samopoczucie, jak i humor były fatalne, ale na szczęście nic poważnego się nie stało, oprócz dwudniowej przerwy w jazdach.
CAM07_20180915101040_22864114
CAM08_20180915101040_22865721

12 września 2018: Nieco wyżej

Dzisiaj, jak zazwyczaj w środy, skakałem na Impi. Postawiłem kilka zadań. Zwykłą linię, tym razem 21,5 m – 5 foule od 120 cm stacjonaty do pijanego (specjalnie, aby zobaczyła nietypową przeszkodę), 120 cm oksera (110 szerokości). Drugie zadanie to mur 130 cm do 120 cm stacjonaty po łuku, w obie strony, przy czym nie mierzyłem dystansu. Co ciekawsze od stacjonaty do muru wyszło nam sześć foule, a od muru do stacjonaty było ich siedem. Podobnie bez mierzenia dystansu układ od stacjonaty 130 cm do oksera 130 cm (105 szerokości) z 90 stopniowym zakrętem. Ta jazda wyszła na 7 foule. Na rozgrzewce, od razu przy pierwszym (anemicznym) najeździe do 120 cm stacjonaty zanotowałem wyłamanie. Później w linii do pijanego oksera Impi puknęła i spadł górny drąg stacjonaty. Reszta była czysto i poprawnie włącznie ze 130 cm układem, co mnie bardzo ucieszyło. Szczególnie, że okser miał właściwie 132 cm. Tylko nieco za daleko się do niego odbiliśmy – 2,2 m.
We wtorek miałem na Impi normalny trening na płaskim. Bumer zaś poszedł w teren. Nie miał zbyt dużo ochoty do galopu. Zrobiliśmy więc dwa dość krótkie i wolne galopy oraz na koniec jeden 1.100 m, gdzie pod koniec Bumer sam dodał do około 500. Łącznie włóczyliśmy się po lesie, głównie stępem, dwie godziny.
CAM07_20180912111625_34015628
CAM07_20180912111743_34553706
CAM07_20180912111835_34106467
CAM07_20180912111905_33971885

9 września 2018: To jest to, co lubię

Dzisiejsza piękna pogoda zachęciła mnie do dwóch terenów. Pierwsza, jak zwykle, pomaszerowała Impi. Ponad dwugodzinny teren na spokojnej, chętnie galopującej, ale nie ciągnącej – lekkiej na wędzidle Impi był wielką przyjemnością. Bumer oczywiście spokojny, także chętnie galopujący z dużym przyspieszeniem w drugiej części galopów. Tak więc około 4 godziny w siodle, z galopami po lasach, to sama radość.
Poza codziennymi treningami na płaskim, jak zwykle w środę i wczoraj – w sobotę skakałem na Impi. W środę były dwa zadania. Pierwsze to linia od 125 cm stacjonaty do będącego w odległości 17,5 m 125 cm oksera, o szerokości 110 cm. Drugim zadaniem był układ od 115 cm stacjonaty do 115 cm oksera z 90 stopniowym zakrętem, który bez żadnego problemu pokonałem na 7 foule. Pierwsze zadanie sprawiło mi problem. Zbyt duży skok nad s125 i za duże tempo do oksera spowodowało wyłamanie. Z kolei w drugiej próbie zbyt blisko podeszliśmy do stacjonaty i górny drąg spadł, za to okser pokonaliśmy czysto i pojechaliśmy jeszcze mur i obniżoną stacjonatę w przeciwną stronę. Mur zresztą w obie strony i w każdej z 4 łącznie prób przeskoczyliśmy czysto.
CAM07_20180905105710_34354742
CAM07_20180905105855_34403508
CAM07_20180905110010_34492179
W sobotę także były dwa podstawowe zadania. Linia na 3 foule – 14 m od 130 cm stacjonaty do 125 cm oksera (110 cm szerokości) oraz potrójny szereg z przeszkodami 120 cm każda. Od A stacjonaty do B oksera (110 cm szerokości) 7,5m i dalej 10,5 m do C stacjonaty. Znowu ustawiłem tak, że 130 cm stacjonata lekko przeszkadzała w najeździe do szeregu. Efekt był taki, że Impi, wychodząc z zakrętu, chciała atakować linię nie wykręcając na szereg. 5 – 6 prób zajęło mi wjechanie w szereg, a i tak nie było prawidłowe. Wjazd pod kątem spowodował wypadnięcie z szeregu po stacjnacie A. W końcu Impi zorientowała się o co mi chodzi i weszliśmy prawidłowo w szereg. Oczywiście, w tej sytuacji, nie było problemu, aby dobrze dojechać do jego końca.
CAM07_20180908100300_27130664
CAM07_20180908100715_27169071

2 września 2018: Impi podekscytowana

Wczoraj, jak zwykle w sobotę zrobiłem trening skokowy. Postawiłem szereg złożony z trzech przeszkód i dwuczęściową linię na wprost złożoną z dwóch przeszkód oraz jak zazwyczaj stał mur – 130 cm i koperta na rozgrzewkę. Linia od 115 cm stacjonaty do oksera 120 cm (105 cm szerokości) w odległości 14 m od siebie. Szereg był ustawiony na przekątnej hali, ale z dość trudnym odjazdem od bandy. Wejściem była 115 cm stacjonata. 7,5 m dalej był 115 cm okser, o szerokości 95 cm i po 10,5 m ponownie 115 cm stacjonata. Impi skakała dobrze, ale zrobiłem trzy błędy. Postawiłem okser (ten w szeregu) tak, iż częściowo wchodził w światło odjazdu po skoku nad murem z krótkiego najazdu. Nie wyglądało to niebezpiecznie, ale Impi odmówiła za pierwszym razem. Z przeciwnej strony skoczyła dobrze i czysto, ale z krótkiego najazdu ponownie nie była pewna i chociaż skoczyła, to strąciliśmy górne elementy. Muru nie chciało mi się odbudowywać, więc więcej go już nie skakałem. Stacjonatę, stanowiącą wejście w linię, skoczyłem czysto kilka razy jako pojedynczą najeżdżając od środka linii. Jednak wjeżdżając w całą linię przejechałem lekko zakręt i w efekcie nie trafiłem na okser, nawet nie musiała wyłamywać, po prostu minęliśmy go. Dalej jednak było już dobrze i czysto. Następnie szereg i podobny błąd, ale tym razem nieco ściąłem łuk i przed okserem – B wyjechałem z szeregu. Skorygowałem najazd i było czysto i nawet dobrze stylowo. Krótkie filmiki z poprawnych skoków w załączeniu.
Dzisiaj obydwa konie pomaszerowały w teren. Impi z rana na dwugodzinną jazdę. Nieco podekscytowana szła jednak posłusznie stępem i kłusem. W galopie czasami szła tak dynamicznie, że musiałem ją przytrzymywać. Bumer był następny i oczywiście szedł doskonale, choć nie był już tak dynamiczny jak we wtorek. Może dlatego, iż było sporo cieplej niż kilka dni temu. Tym niemniej był to również piękny, 1,5 godzinny teren.
CAM07_20180901100410_18631199
CAM07_20180901100520_18666471