18 kwietnia 2018: Jeżdżę

Ćwiczę z Impi, na ujeżdżalni, w skokach, w terenie. Impi stała się lekka w ręku. Na razie to nieźle działa. Nawet podwójny szereg na jedno (7,5m) foule 120 – 125 cm z wąskim okserem kilka razy bezbłędnie zaliczyłem. Wciąż mam problemy z szybkim powrotem Impi do ręki po wyższym skoku tak, aby trafiać z dobrym najazdem na kolejną bliską przeszkodę. No cóż pracujemy nad tym.
Bumer ma kilka dni wolnego z powodu mojej ostatnio większej zajętości. Brakuje mi czasu na jazdę na dwóch koniach.
Wiosenne prace w stajni idą normalnie. Odrobaczanie, czyszczenie wybiegów, wywóz obornika, mycie stajni, szczepienia, wszystko to już jest zrobione. Za kilka dni otworzę letnie wybiegi i włączę na nich wodę.

8 kwietnia 2018: Week end

Dzisiaj pogoda jest słoneczna i piękna. Pojechałem w teren kolejno na obu moich koniach. Bumer, jak zwykle, posłuszny i spokojny. Ani dzik przebiegający nam, w czasie galopu, tuż przed nosem, ani sarny na ścieżce do galopu nie były w stanie go przestraszyć, ani nawet zmienić rytmu jego galopu. Wiosna „naładowała jego baterie” i Bumer wygląda w ruchu młodziej niż faktycznie jest.
Impi miała długą przerwę w terenach. Była więc podekscytowana, ale mimo to posłuszna, lekka w ręku i przechodziła przez wszystkie rowy i trudne dla niej miejsca bez wahania.
Wczoraj skakałem na Impi. Ustawiłem przeszkody od 110 do 120 cm, z wyjątkiem 80 cm rozgrzewkowej koperty. Ostatecznie pokonaliśmy trzykrotnie szeregi na jedno foule (7,5m). Raz od stacjonaty do stacjonaty, obie po 110 cm wysokości i dwukrotnie od stacjonaty do muru po 120 cm każde. Impi zaskoczyła mnie pozytywnie, nawet nie pomyślała o odmowie, czy wyłamaniu w szeregach. Być może coś się wreszcie zmienia na lepsze. Jaki będzie trend zobaczymy za tydzień.
Pozostali jeźdźcy również jeżdżą regularnie. Często w teren, czasami skaczą.
Dzisiaj wieczorem będzie czas odrobaczania koni. Za tydzień szczepienia przeciw grypie. Wybiegi prawie oczyszczone z odchodów, obornik częściowo wywieziony. Automatyczne podlewanie nawierzchni w hali uruchomione. Zatem wiosna na całego. Mam nadzieję, że już zostanie aż do lata.

1 kwietnia 2018: Święta

Od wczorajszego wieczoru pada. Konie chodzą w karuzeli. Wielka Niedziela, nikt nie jeździ. Skakałem na Impi, wczoraj i tydzień temu – pierwszy raz po półtoramiesięcznej przerwie. Pierwsze skoki to 95 cm, a wczoraj 110 – 120. Ładnie pracuje, wygląda na szczęśliwą, kiedy strzela baranki po skoku (na razie wszystko wysiedziałem). Drągów nie puka, nawet nie dotyka. Niestety jak zwykle próbuje ominąć przeszkodę, gdy jej coś nie pasuje i niestety czasami się jej to udaje. Jeżdżę na niej 5 dni w tygodniu, w tym jeden trening skokowy. W przyszłym tygodniu okaże się, czy po przerwie jest lepiej niż przed. Będą szeregi.
Bumer rzadko pracuje pod siodłem. Nie ma pogody na wyjazdy w teren, więc jeździmy albo w hali, albo na zewnętrznej ujeżdżalni. Wciąż jeszcze chce mu się kłusować i galopować, ale czuję już jego 20 lat. Szkoda, że nie popędzimy jak przed laty. Pamiętam te wspaniałe, 2 – 3 km galopy w tempie ponad 800 m/min. Pamiętam wiatr we włosach i jego rozwianą grzywę, zapach końskiego potu i tętent kopyt. Brakuje mi tego. Pamiętam też jego spokój czy to w lesie, czy na polach, wśród innych koni, czy nawet przy innych zwierzętach. Pamiętam nasze wspólne samotne galopy przy świetle księżyca, a czasami wyścigi z towarzyszącymi mi jeźdźcami. Niestety, to już przeminęło przynajmniej dla niego … być może.

18 marca 2018: Po powrocie

Tydzień temu wróciłem z Chile. Trochę zdjęć z rajdu po chilijskich Andach można znaleźć w galerii.
Impi miała miesiąc przerwy w pracy pod siodłem. Wczoraj wsiadłem na nią po raz pierwszy. Wcześniej zrobiłem jej lonżę przez kolejne 4 dni. Poprawną, uważną i na wypinaczach. Dzisiaj wsiadłem ponownie. Treningi są raczej lekkie, ale Impi ładnie pracuje. Jest spokojna, choć dynamiczna. Po odpoczynku nie jest znudzona pracą i dźwiganiem ciężaru, jakim jestem na jej grzbiecie. Pierwszego dnia na lonży nie była zbyt grzeczna, sporo galopowała i niezbyt reagowała na komendy. Sytuacja powtórzyła się, gdy po raz pierwszy po dłuższej przerwie wyszła na zewnętrzną ujeżdżalnię. Teraz jednak, jest lekka w pysku i dobrze reaguje na komendy. Swobodnie zagalopowuje ze stój i chętnie wykonuje różne przejścia. Wygląda to dobrze, jednak zobaczymy jak będzie za około tydzień, gdy zaczniemy treningi skokowe.
Bumerowi zrobiłem lożę dwukrotnie. Jednak brakowało mi czasu, aby na niego wsiąść. Do tego znowu jest zimno i na razie w teren się nie wybieram. Jednak za kilka dni wrócimy do wspólnej pracy z Bumerem i z pewnością zaczniemy również delikatne jazdy w teren.