12 sierpnia 2018: 2,1 m do tripelbara

Wczoraj, jak zazwyczaj w sobotę postawiłem sobie i Impi coś do skakania. Wśród przeszkód był szereg złożony ze stacjonaty 125 cm z dystansem 7,6 m do oksera nieco ponad 125 cm, o szerokości 110 cm i dalej w linii na 5 foule – 22 m do 130 cm stacjonaty. Poza tym mur 130 cm i tripelbar, z drągami zawieszonymi na 95, 115 i 130 cm, o szerokości 160 cm. Poza tym jak zwykle 115 cm stacjonata i koperta do rozgrzewki. W czasie rozgrzewki nie było żadnych problemów, ani zrzutek, ani odmów, chociaż przy pierwszym skoku nad kopertą do hali wbiegł kot. Ja go nie zauważyłem, ale Impi tak i w efekcie do przeszkody dojechaliśmy zygzakiem. Skok jednak był poprawny. Potem jeszcze kilka skoków nad kopertą i niską stacjonatą. Potem mur i wyższa stacjonata po dwa razy każde. Następnie zdecydowałem się pojechać na tripelbara. Pierwszy najazd nie wyszedł i Impi uciekła mi w bok. Drugi najazd i skok, ale (później dokładnie zmierzyłem) w wyniku nieporozumienia z Impi odbiliśmy się 2,1 m przed przeszkodą. Impi dokryła rozciągając się jak struna. Strąciła pierwszy i środkowy drąg, ale o dziwo ostatni, najwyższy nie spadł. Wylądowaliśmy około 1,6 m za przeszkodą. Na szczęście nie zostałem ani z ręką, ani z ciałem. Jednak Impi przestraszyła się solidnie. Więcej nie chciała skoczyć tripelbara. Skacząc okser 125 o takiej też szerokości również lecimy około 5 m, ale zupełnie inna jest trajektoria lotu. Skoczyliśmy dwukrotnie mur i podjechałem do szeregu. Niestety nie mogliśmy się dogadać co do tempa i punktu odbicia. W efekcie zatrzymała się rozbuzdzowując stacjonatę. Pewnie czuła, że i mnie łydki zmiękły po tripelbarze i straciłem pewność siebie. Na szczęście nie złapała między przednie nogi najwyższego drąga z tripelbara i nie wywróciliśmy się oboje.
Dzisiaj pojechałem na Impi w teren. Jest sporo chłodniej, przyjemniej, prawie nie ma owadów. Na początku Impi szła nieco sztywna, ale szybko się rozluźniła i nie stwarzała żadnych problemów w żadnym chodzie. Było więc bardzo dobrze pomimo, iż Impi poprzednio była w terenie 08 lipca, a więc ponad miesiąc temu. Następny poszedł w teren Bumer, pode mną. I ta jazda również była bardzo dobra. Nie spodziewałem się, że nadal ma w sobie tyle energii i chęci do galopu.
CAM08_20180811094300_30840711

8 sierpnia 2018: Zmiany w stajni

Ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do wprowadzenia kilku zmian w stajni i zaplanowania dalszych. Po pierwsze od kilku dni siano jest podawane koniom wyłącznie w siatkach. Siatki ładowane lub uzupełniane raz dziennie zawierają ilość wystarczającą na ponad 24 godziny dla każdego konia. Po drugie pogarszająca się jakość słomy oraz malejąca liczba potencjalnych dostawców zdolnych dostarczyć słomę w balikach i na czas popchnęła mnie do zmiany ściółki na wióry z drzew iglastych. Wybrałem ofertę wiórów po obróbce termicznej i odpylonych. Na razie sprawdzamy to na dwóch boksach, ale za dwa tygodnie skończy się zeszłoroczna słoma i wszystkie boksy będą słane wiórami. Poza tym poprawiona została nawierzchnia w wiatach dla koni na padokach. Zagęszczona podbudowa z tłucznia zmieszana z piachem, a potem jeszcze pokryta zagęszczonym piachem powinna nie dopuścić ani wody, ani nawet wilgoci w deszczowe jesienne lub wiosenne dni czy w czasie roztopów. Konie więc, jeśli tylko zechcą, będą mogły stać na suchym podłożu. Wysokie temperatury tego lata spowodowały, że zacząłem się też zastanawiać nad założeniem kurtyn wodnych, ale nawet, jeśli wykonamy je w tym roku, faktycznie zadziałają dopiero w przyszłym. Ponadto zamówiłem automatyczne karmidła dla koni przeznaczone do zadawania owsa i suchych mieszanek. Na razie dwa i zobaczymy jak to się sprawdzi. Pierwsze powinny przyjechać z Irlandii za dwa tygodnie.

Dzisiaj zrobiłem sobie krótki (z powodu szybko rosnącej temperatury) trening skokowy na Impi. Zaledwie kilka skoków nad 3 głównymi przeszkodami, tj. nad: okserem 125 cm na obu drągach o szerokości 125 cm, a więc znów o 5 cm szerszym niż tydzień temu, stacjonatą 130 cm (w właściwie 132 cm) oraz nad 130 cm murem. Poza tym oczywiście rozgrzewkowa koperta 80 cm i stacjonata 115 cm. Skakałem każdą przeszkodę oddzielnie, albo w sekwencji po dwie, jednak z dużym dystansem jedna od drugiej. Wszystkie skoki i rozgrzewkowe i główne były czyste, w niezłym stylu (żadnego zostawania z ciałem czy ręką, albo spadania na koński kark) i do tego żadnej odmowy czy nawet zawahania. Dwa przykładowe filmiki poniżej.
CAM07_20180808093918_33980792
CAM07_20180808094240_34313387

5 sierpnia 2018: Ostatnie dni

31 lipca około 23.00 do naszej stajni przyjechał Sokół. Czternastoletni, gniady, spokojny wałach. Zajął boks obok Kyniski oraz kwaterę na padoku pomiędzy nią i Erswordem. Z Erswordem przez pół środy uzgadniali, kto tu jest ważniejszy, tupiąc i rżąc na przemian i jednocześnie.
W środę również skakałem treningowo. Zaczęliśmy możliwie wcześnie, aby temperatura była jak najniższa i udało się skończyć trening zanim temperatura przekroczyła 25 st. C. Zgodnie z moim własnym programem treningowym postawiłem szereg złożony ze 125 cm wysokości oksera o szerokości 105 cm i w odległości 7,6 m stacjonaty 125 cm. Tripel bar urósł o 5 cm do 125 cm na ostatnim drągu (wszystkie drągi poszły w górę o 5 cm), ale miał 160 cm szerokości, a więc o 5 cm mniej niż w minioną środę. Poza tymi przeszkodami był oczywiście mur – 125 cm, pojedyncza 125 cm stacjonata, oraz 115 cm stacjonata do rozgrzewki wraz z 80 cm kopertą. Zaliczyłem dwie odmowy do szeregu i, co było sporą niespodzianką, dwie zrzutki na pojedynczej 125 cm stacjonacie. Ostatecznie jednak wszystkie zadania zostały wykonane poprawnie.
Wczoraj z rana temperatura przekroczyła 25 st. C przed 9.00. Zacząłem trening o 8.30 i skończyłem o 9.30. Z 20 minutowym końcowym stępem włącznie. Zestaw przeszkód był podobny do środowego, z niewielkimi, ale istotnymi zmianami. Natomiast ustawienie przeszkód było zupełnie inne. Tripebar był 125 cm, ale o 5 cm szerszy, czyli miał 165 cm. Okser w szeregu 125 cm, poszerzony o 5 cm do 110 cm. Mur urósł do 130 cm. Miałem dużo problemów ze znalezieniem właściwej odległości odskoku i najazdu do pojedynczej stacjonaty 125 cm, dość trudno ustawionej. Zaliczyłem na niej 4 odmowy, zanim zaczęliśmy ją poprawnie skakać raz za razem z każdej strony. Dwukrotnie nie trafiłem na okser (A) w szeregu. Raz sam zrezygnowałem, a raz Impi po prostu odmówiła. Jednak potem najazdy funkcjonowały prawidłowo. Trzy krótkie filmiki poniżej pokazują nasze wysiłki.
CAM07_20180804094055_31560983
CAM07_20180804094327_31679965
CAM07_20180804094630_31769603

29 lipca 2018: Straszny upał dzień po dniu

Każdego dnia powyżej 30 st. C. Konie przywykły już do postoju w swoich wiatach na wybiegu. Na szczęście rzucające na chatki cień brzozy już urosły. Nie jeżdżę w teren. Bumer w ogóle nic nie robi poza piciem i odganianiem owadów. Właściciele pensjonariuszy również znikli gdzieś na wakacjach. Ja zaś pracuję ciężko codziennie czyszcząc stajnię po tym jak wylałem stajennego za pijaństwo.
Dzisiaj Impi miała delikatną jazdę na hali (na zewnątrz tylko stęp „suszący”, bo gryzą owady) w ramach odpoczynku po wczorajszych skokach. A wczoraj było bardzo dobrze. Żadnych odmów, nawet na rozgrzewce. Postawiłem 125 cm okser o szerokości 120 cm i triplebar 120 cm wysokość na ostatnim drągu – 165 cm szerokości. Do tego normalnie stacjonata i mur po 125 cm oraz na rozgrzewkę koperta około 80 cm i stacjonata 115 cm. Nie było szeregów w sobotę, ale za to były w środę. Dwie stacjonaty po 125 cm każda w odległości 7,5 m od siebie i poszło dobrze. W ogóle ostatnimi dniami Impi skacze dobrze, bez wahania i idzie lekka w ręku. Znowu mam nadzieję, że uda się jeszcze poszerzyć oksery i tripelbary na wysokości 125, a potem 130 cm, no i przeskakać poprawnie szeregi, a co za tym idzie być może jest szansa powrotu na zawody, kto wie … może jesienią tego roku.