15 lipca 2018: Skoki, ale bez terenów

Po kiepskich skokach zrobiłem półtora tygodnia bez skoków i początkowo z mniejszym obciążeniem jazdami. W minioną środę wróciliśmy do skoków. Postawiłem stacjonatę 120 cm i okser 110 cm (o szerokości również 110 cm). Dodatkowo stał mur 125 cm i coś na rozgrzewkę, czyli koperta i stacjonata 110 cm. Skoki poszły dobrze, ale nie doskonale.
Wczoraj, w niedzielę postawiłem kilka pojedynczych przeszkód: stacjonatę 125 cm, okser 115 cm o szerokości 120 cm i tripel bar 80x95x110 wysokości i 160 cm szerokości. Ponadto stała 115 cm stacjonata i koperta służące do rozgrzewki. Początkowo, w trakcie rozgrzewki, nieco problemów, trzy odmowy i rozbudowa stacjonaty 115 cm po nieporozumieniu w zakresie tempa i odległości, ale potem i na wyższych już wszystko okay. Dopiero po kilkunastu skokach – kilka nad każdą z przeszkód pojedynczo i w sekwencjach – puknąłem stacjonatę i dalej jeszcze strąciłem jeden z górnych elementów muru. Jednak ogólnie było nieźle. Należy tylko pamiętać, że nie było ani szeregów, ani linii.
Dzisiaj Impi, jak zwykle miała pójść w teren, ale cały dzień pada. Nie poszła więc do lasu ani Impi, ani nie poszedł Bumer. Zamiast tego każde z nich pomaszerowało pode mną na halę.

10 lipca 2018: Odpoczynek w lesie

Ostatni tydzień był lekkim i spokojnym okresem. Nie było ani treningów skokowych, ani innej ciężkiej pracy dla koni. Impi pomaszerowała w niedzielę w teren. Dwugodzinny teren, wykonany we wszystkich chodach, był odpoczynkiem dla nas obojga. Bumer pozostał w domu, gdyż uznałem, że dla niego jest za gorąco szczególnie, że Impi poszła dość wcześnie rano, a Bumer poszedłby, gdy temperatura już znacznie wzrosła. Bumer jednak był w terenie we wtorek i pod siodłem również w piątek. Jazdy na Bumerze ograniczyłem do maksymalnie 3 dni w tygodniu. Być może jesienią, gdy będzie chłodniej będzie częściej chodził pod siodłem, ale to zależy od jego kondycji. Dzisiaj w stajni będzie Krzysiek Strąk, więc moje konie dostaną nowe podkowy. Jazdy zaś będą popołudniu.

3 lipca 2018: Zmiany

Wczoraj Wendy opuściła naszą stajnię. Pomaszerowała pod siodłem do Fideliusa. Za miesiąc przyjdzie na jej miejsce nowy koń. Umowa jest już podpisana. Tym niemniej jeden boks wciąż będzie niezajęty.
W niedzielę odbyłem dwa rewelacyjne tereny. Pierwszy był na Impi. Szła chętnie i bez wahania. Poza tym jest bardzo dynamiczna w galopie i skacze w lesie wszystko, co na drodze napotkamy. Do tego stała się stosunkowo łatwa w prowadzeniu. Wykonaliśmy kilka krótszych i wolnych galopów oraz jeden około 2,7 km obfitujący w zakręty i trudne fragmenty wymagające dość precyzyjnej kontroli nad koniem. Następny poszedł w teren Bumer. Niska temperatura (ok. 14 st. C), spory wiatr wyraźnie poprawiły samopoczucie Bumera. Był niezwykle chętny do galopu, a ja mu pozwoliłem na szybsze biegi niż zazwyczaj ostatnio. No i było pięknie jak za jego dobrych lat. Do tego nie odniósł żadnej kontuzji, ani nie przesilił się.
W sobotę skakałem na Impi. Postawiłem kilka przeszkód z zamiarem ćwiczeń na podwójnym szeregu na dwie foule oraz w linii po łuku na cztery foule. No i to była porażka. Oksery 125 cm (nawet nieco ponad) były nie do pokonania dla nas. Ten w linii miał 125 cm szerokości, a będący wejściem w szereg 115 cm. Wszystkie pozostałe 125 cm przeszkody – stacjonaty i mur przechodziła dobrze i bez wahania. Cóż 5 cm wzwyż i wszerz robi znaczną różnicę. To nas znowu cofnęło o spory krok. Za tydzień Impi będzie miała wolne od skoków.
Impi przestała zupełnie kaszleć, czy nawet odchrząkiwać. Zastanawiam się tylko, czy jest to rezultat zastosowanego leczenia, czy może wynik zmiany siana. Od minionego piątku nasze konie konsumują już tegoroczne siano. Ostatnia dostawa świeżego siana była 10 czerwca, więc karencja była wystarczająco długa.

24 czerwca 2018: Niedziela w terenie

Dzisiaj pogoda jest doskonała. 15 – 17 st. C dało szansę na konny wyjazd w teren. Impi zaskoczyła mnie spokojnym zachowaniem po miesięcznej przerwie w jazdach terenowych. Przechodziliśmy mostki i rowy bez problemów. Zrobiliśmy dwa ponad 2 km długości galopy i sporo kłusa na dłuższych odcinkach. Ostatecznie spokojnie i bezpiecznie wróciliśmy do domu. Następnie osiodłałem Bumera i ruszyliśmy w teren. Po 5 minutach zaczęło padać, więc jak niepyszni wróciliśmy do stajni, zanim ulewa się zaczęła. Jazdę dokończyliśmy w hali.
Wczoraj natomiast z Impi skakaliśmy. Było wystarczająco chłodno, aby postawić pełny parkur, (10 przeszkód, 11 skoków) na który składały się 125 cm stacjonaty i 120 cm oksery (wolnostojący 120 cm szerokości i w szeregu 100 cm). Nawet mur obniżyłem do 125 cm. W całość wmontowałem szereg na jedno foule (7,5 m od stacjonaty do oksera) prowadzący na wprost (17,5 m) do stacjonaty. Do tego 21,5 m linia-łuk od stacjonaty do szerokiego oksera, która na rozgrzewce napsuła mi mnóstwo krwi. Każda przeszkoda została przyozdobiona płotkami, pachołkami, lub też rowem z wodą (czyli niebieską plandeką). Parkur przejechaliśmy robiąc dwie zrzutki. Krótkie filmiki poniżej (widok z obu kamer TV przemysłowej) pokazują nasze wysiłki.
CAM07_20180623105325_Impi parkur 120-125
CAM08_20180623105325_Impi parkur 120-125