Na ziemi

To był kiepski dzień. Była sobota. Ustawiłem trójprzeszkodową 125 cm kombinację na 1 i dwie foule, z okserem w środku i stacjonatami na początku i końcu. Linię na pięć foule od 120 cm stacjonaty z zakrętem do 130 cm oksera o szerokości 110 cm oraz linię na 3 foule – 14 m od 130 cm stacjonaty do 130 cm muru, z możliwością jazdy w obie strony. Nic jednak tego dnia nie szło prawidłowo, chociaż sam początek nie był zły. Chociaż Impi była podenerwowana, to rozgrzewka poszła dobrze. Jedno wyłamanie na pojedynczej 130 cm stacjonacie nie zepsuło mi humoru, szczególnie, że kolejne skoki nad tą przeszkodą były dobre. Niestety szybko zaczęły się dalsze odmowy, w linii do muru, w szeregu 125 cm i na koniec w linii z zakrętem do oksera. Impi po wyjściu z zakrętu do oksera wydawała się zaskoczona przeszkodą, więc postanowiłem wydłużyć najazd do 6 foule, a przede wszystkim trzech, a nie dwóch na wprost do oksera, czyli po zakręcie. Pojechałem więc stacjonatę na ukos i wykręciłem do oksera zostawiając sobie więcej miejsca na dojeździe do oksera. Szło dobrze i Impi podnosiła się do skoku nad okserem, gdy zmieniła zdanie i wykręciła skok w lewo obok oksera. Straciłem równowagę, potrąciliśmy i wywróciliśmy stojaki oksera. Impi nieco przestraszona dodała, a mnie siła odśrodkowa coraz bardziej wynosiła, aż w końcu, po paru foule, wyrzuciła na zewnętrzną i zaliczyłem bandę ujeżdżalni. Mało przyjemne zderzenie. Przez następne dwa dni moje samopoczucie, jak i humor były fatalne, ale na szczęście nic poważnego się nie stało, oprócz dwudniowej przerwy w jazdach.
CAM07_20180915101040_22864114
CAM08_20180915101040_22865721