Piękna jazda w terenie

Korzystając z pięknej, chłodniejszej pogody pojechałem na obu moich koniach do lasu. W poniedziałek pierwsza poszła Impi. Żadnych cudów nie wyczyniała, szła spokojnie, choć dynamicznie w każdym z chodów. Trzymałem ją krótszą, chociaż na delikatnej wodzy, więc nie przekraczaliśmy 500 m/min. Bumer zaś dostał kolejne „nowe życie” i chciał pędzić co sił w nogach. Żadnego strachu czy paniki. Po prostu chęć do życia. W poniedziałek nie pozwoliłem mu galopować zbyt szybko, ale wczoraj na ostatnich 1.500 m galopu puściłem go jego tempem. Rozwinął coś około 700 i przebył dystans w niecałe dwie minuty i 10 sekund. Niewiarygodne, że ten ponad 20-letni koń ma wciąż dość energii, sił i chęci, aby pokonać taki dystans z taką prędkością, niosąc na grzbiecie ciężar. Nieco się obawiałem, jak on będzie się czuł następnego dnia, ale dzisiaj Bumer jest w doskonałej kondycji i w dobrym humorze.
Dzisiaj urządziłem sobie z Impi trening skokowy. Nie było najgorzej, ale do pełni zadowolenia daleko. Zaliczyłem dwa wyłamania przed okserem (120 cm wysokość i 105 cm szerokość), potem po dobrym skoku jeszcze zrzutkę na nim i zrzutkę w jednym ze skoków nad 130 cm murem. Reszta skoków szła dobrze, a szczególnie ponad stacjonatami 115 cm i 125 cm, które skakałem dobrze i czysto zarówno pojedynczo, jak i w sekwencjach.