Odrobina radości

W niedzielę osiodłałem Impi. Była spokojna i przy wsiadaniu stała nieruchomo, tak jak to robi zazwyczaj. Nie zapomniała więc dobrych manier. Nie byłem tym specjalnie zaskoczony, gdyż dzień wcześniej zrobiłem jej korytarz z 4 in/outów oraz zasadniczych stacjonaty i dublebara (7,6 m pomiędzy nimi), które podnosiłem odpowiednio do 130 i 120/135 cm (120 cm szerokości). Było nieźle, ale od czasu do czasu zsuwający się z dachu hali śnieg denerwował ją i dekoncentrował. W efekcie delikatnie trąciła górny drąg najwyższej stacjonaty i spadł.
Moja jazda, pierwsza po miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją była przyjemna. Impi była posłuszna, ja nie czułem żadnego bólu, więc zrobiliśmy wszystkie chody i po 40 minutach bezpiecznie zsiadłem. Dwa korytarze i niemal codzienne lonżowanie dało rezultaty. We wtorek powtórka, no i osiodłam także Bumera.