Po kontuzji

No cóż, nie ma bólu, ani nietypowych ograniczeń w ruchu nogi po urazie. Wygląda to dobrze. Myślałem, że przed wyjazdem do Chile nie wsiądę już na konia. Teraz wydaje mi się, że będzie to jednak możliwe i uda mi się pojeździć na obu moich koniach, rozpoczynając za tydzień lub dwa.
Nic specjalnego nie wydarzyło się w minionym tygodniu w stajni. Żadnych chorób ani urazów. Jest zimno, grunt zamarznięty, śniegu brak, ale konie chodzą na wybiegach do zmroku codziennie. Jeźdźcy dosiadają swoich koni częściej niż miało to miejsce w czasie Świąt. Tylko moje rumaki nie są siodłane. Impi pracuje na lonży, zarówno na płaskim, jak i na drążkach oraz cavaletti. Oboje wraz z Bumerem maszerują w karuzeli przez około dwie godziny dziennie, dwukrotnie po godzinie. Następny korytarz skokowy Impi będzie miała w najbliższą sobotę (poprzedni był ponad tydzień temu). Spróbuję ustawić nieco wyżej niż ostatnio.