Tydzień później

Ból wydatnie się zmniejszył i towarzyszy mi tylko, gdy źle postawię nogę. Wielki siniak rozszerzył się od pachwiny do miejsca sporo poniżej kolana i przemieścił się na tylną część uda. Mogę swobodnie chodzić, ale zakres ruchu i długość kroku mam ograniczone. Lekarz, u którego byłem wczoraj, po badaniu powiedział, że za dwa – trzy tygodnie siniak zniknie, a za miesiąc powinienem poczuć się i chodzić znacznie lepiej. Jeśli tak się stanie, to będzie też czas na większą fizjoterapię ruchową. Jednak jazda konna nie wcześniej niż za jakieś 6 tygodni. Zatem nienajgorzej, powinienem odzyskać sprawność akurat na wyjazd. Teraz, smarowanie maściami z heparyną i z arniką, rozgrzewanie i zabiegi laserem. Do tego ćwiczenia izometryczne z napinaniem ścięgna. Wszelkie inne leki odstawiłem.
Od wtorku zaczynam treningi z Impi, ale z ziemi. Biedna „panna” ma o około 50% ograniczoną porcję dzienną owsa, ale ma za to kilka dni odpoczynku.
Ścięgno Bumera, w badaniu USG, wygląda dobrze. Bumer mógłby rozpocząć lekką pracę pod siodłem, ale w zamian chodzi dwa razy dziennie do karuzeli, podobnie jak Impi. Wszystkie konie spędzają czas na wybiegach począwszy od 8 rano do 4 po południu, z wyjątkiem czasu spędzanego w karuzeli i w boksach, na lunchu, zaczynającym się o 13.00.
Ruch w stajni, w święta, trochę się zmniejszył. Angelika wyjechała do domu, Karolina przyjeżdża rzadziej. Tylko Kornelia ćwiczy codziennie.